:D >> sobota, 8 października 2011 15:57:50
A ja tu ciagle jestem, haha! :D
komentarze [0]
huhu >> czwartek, 22 kwietnia 2010 15:01:32
od jakiegos czasu wszystkie moje notki wyglądaja tak samo, piszę je jedynie dlatego, że chcę mieć tego bloga na własnosc mimo, ze wcale z niego nie korzystam. ale po co ktoś miałby mi go zabrać :P
nawet szablon mi zniknąl przez ten mój pokręcony serwer, damn! :D
komentarze [2]
;o >> poniedziałek, 7 września 2009 00:06:02
oboże, chciałam w sumie napisać tutaj notkę zawierającą wszystkie moje żale [bo nikt tu juz nie wchodzi, więc nie muszę się obawiać co kto przeczyta], ale dotarcie do tego, jak się dodaje notkę [od mojego ostatniego pobytu tutaj wiele sie zmienilo] to cala chec i mysl minela. wiec notki nie bedzie, mimo, ze juz wiem jak sie ja dodaje. o.
komentarze [0]
no. >> poniedziałek, 2 lutego 2009 23:50:04
żeby mi nikt nie ukradł,nie?
komentarze [2]
>> poniedziałek, 17 marca 2008 17:51:05
specjalnie dla Ciebie Tiff, kopiowane z ingrid.fbl.pl, dnia tego samego.
***
kiepsko spałam dzisiejszej nocy. nie jestem pewna dlaczego, rozgardiasz myśli jakoś ostatnio przstał mi przeszkadzać i nie stoję też przed dokonywaniem żadnych trudnych wyborów. żyję cholernie nudnym, pozbawionym uniesień życiem, obfitującym za to w corazto kolejne odcinki seriali, które nałogowo ściagam z dc++. nie wiem tylko, czy żyję tak z własnego wyboru, czy też dlatego, że tego wyboru zostałam pozbawiona. nie zgłębiam żadnych filozofii życiowych, nie opowiadam na zadane sobie wieki temu pytania, nie zadaję też pytań innym ludziom, bo moja ciekawość czasem wydaje się być nieco krępująca dla którejś ze stron. nie robię zdjęć, bo coraz ciężej mi znieść myśl o tym, że się nie rozwijam w tym kierunku, staram się zatem tego ograniczającego moje możliwości aparatu nie brać do ręki, żeby nie robić sobie przykrości patrzeniem na żałosne tego efekty. skutecznie wypłakuję się słuchając Sigur Rós, bez zbędnych wspomnień, marzeń etc, po prostu rzewność tej muzyki doprowadza mnie do zalewania się łzami niemal za każdym włączeniem utworu Vaka. niemal codziennie pod pretekstem koniecznosci odreagowania biorę kawową kąpiel, spędzam całe wieki w łazience, bo tam nikt nie narusza mojej potrzeby odizolowania, leżę nieruchomo w wannie ze stygnącą wodą, albo zawzięcie zdzieram z siebie skórę szorstką gąbką i peelingiem kawowym, żeby potem wklepywać, wsmarowywać i/albo wmasowywać tony balsamu w ciało. nigdy tego nie lubiłam, więc to swego rodzaju masochizm, ale chyba mi to pomaga. niebawem pewnie nerwowo będę czesać włosy, czesać tak długo, aż na szczotce będzie pozostawało ich coraz więcej,a potem znowu corz mniej i zostanę łysa, z tymi moimi kochany sześcioma dredami z tyłu głowy.
skończyłam oglądać ostatni sezon Przyjaciół, uczczę to dziś śmiercią z nudów.
komentarze [2]
godzina prawiepierwsza. >> wtorek, 22 stycznia 2008 00:34:52
Wypadałoby coś napisać raz na pół roku, tylko po to,żeby przekonać siebie i nielicznych czytających, że nie dopadł mnie analfabetyzm wtórny i jeszcze potrafię sklecić kilka zdań, które oczywiście niekoniecznie mają sens.
Godnym podkreślenia jest fakt, iż dookoła ludzie zauważają zmiany moje mentalno- fizyczne czyli wszelakie, a ja sama wciąż widzę siebie jako głupca strasznego i nieokrzesanego wariata. Mimo łagodnienia stylu bycia i zasłuchiwania się w spokojne i melodyjne utwory, budzące ogrom emocji jednocześnie u mnie, a usypiająco działające na innych, wciąż jestem dzika i lubię bić zarówno winnych jak niewinnych ludzi.
Do stylu noszenia się dodałam kilka takich elementów jak torebka, która nie jest wełniana i do kolan, oraz wąskie spodnie i buty na obcasach. Zredukowałam glany, choć wciąż można mnie w nich uraczyć, szerokie spodnie, które spadają z tyłka, bo skracają nogi i plecak kostkę, bo krzywi plecy i nie pasuje do elementów, które do ubrań włączyłam a wymieniłam parę linijek wcześniej.
Prócz tego wszystkiego zaliczyłam kilka emocjonalnych wzlotów i upadków, schudłam kilka kilogramów i robię coraz lepsze zdjęcia [skromność moja nie zna granic, to sie nie zmienia], sprzętem, który jest dla mnie coraz mniej zadowalający.
Z kilkoma osobami straciłam kontakt, z kilkoma odnowiłam, kilka wspaniałych osób poznałam i chcę znać je jak najdłużej.
cóż jeszcze powiedzieć.
chyba tylko tyle, że ten wpis wyniknął całkiem spontanicznie a ja powinnam iść już spać.
komentarze [2]
bo to był lęk i tylko lęk. i nic nie było oprócz lęku. >> poniedziałek, 27 sierpnia 2007 22:37:45
chciałabym rozumieć.
staram się rozumieć. jedyne, co mam z tych starań to zmęczenie, niestrawność psychiczna, mentalne wymioty.
i po co to wszystko?
Nigdy nie byłam aż tak bardzo zmęczona
Nie chciałam nigdy zmęczeniu ulec
Ostatnim zawsze było moje słowo
A tu ni stąd ni zowąd padł na mnie blady
Strach
I mówię tak
Niepotrzebne mi serce
Niepotrzebna mi głowa
Wśród pachnących magnolii me ciało złóż
[...]
Nie Ty się nie martw to Ciebie nie dotyczy
To moich intymnych doznań sfera
To moja prywatna katastrofa
Niech ktoś inny przejmie kontrolę teraz
[...]
[Edyta Bartosiewicz 'Wśród pachnących magnolii']
komentarze [2]
Czas mija. >> sobota, 18 sierpnia 2007 13:43:53
mimo ogólnego niejadania, siedzę i maczam wafelki śmietankowe w lodach o smaku śmietankowej śmietanki z Algidy.
nie wierzę w moc spadających gwiazd, zwłaszcza, jeśli spadają dwie w krótkim odstępie czasowym. trzeba uważać, o co się prosi gwiazdkę, bo może sie to spełnić.
czuję się kaleką. boli mnie ucho, bolą mnie posiniaczone i podrapane kończyny aż w końcu boli mnie moja niezwykle udręczona dusza [hahaha].
z przykrością muszę stwierdzić, iż czekam na trzecią serię Prison Break.
komentarze [0]
notohop. >> piątek, 1 czerwca 2007 19:23:35

wszystko mi się tylko wydaje.
wrrra!
komentarze [1]
Beltaine. >> czwartek, 10 maja 2007 17:59:12
Tak, dziś upewniłam się, że 25-26 maja odwiedzę Lech Maj Party, na którym to zagra wiele zespołów, które bardzo lubię. Najbardziej oczekiwane przeze mnie jest Beltaine, ponieważ już dwa razy byłam na ich koncercie, dwa razy świetnie się bawiłam nie tylko z powodu muzyki, ale również wspaniałego towarzystwa.
w tym roku niestety towarzystwo nie będzie to samo co wtedy, nie ukrywam, że żałuję.
Pozostaje zatem cieszyć się koncertem, który z pewnością ponownie będzie dla mnie udany.
Dodatkowo zaznaczam, iż sama siebie wprowadziłam w błąd co do wykonawców na tegorocznych Juwenaliach w Katowicach, na chwilę obecną już wiem, że się tam nie pojawię. [ a byłam pewna, że będzie wręcz odwrotnie.]
Ciekawe czy w tym roku w Bytomiu też będą Juwenalia. Na zeszłorocznych grało wcześniej wspominane Beltaine i Kopruch, impreza naprawdę godna zapamiętania. Z tych Juwenaliów została mi taka oto pamiątka:

cieszę się, że jej nie zgubiłam. (:
komentarze [2]
szeptem na ucho.. >> wtorek, 1 maja 2007 15:42:07
To przyjemne, czasem przesiedzieć cały dzień w piżamie prawie niczym sie nie przejmując.
Przestać myśleć o tym, co tylko zajmowało czas i.. tylko zajmowało czas, a zając się czymś, czym zajmować się powinno. nawet, jeśli to jest biologia albo pozytywizm.
jakkolwiek nie będzie, dam sobie z tym radę. Za 3 tygodnie będzie po wszystkim, po tym, co zadecyduje o najbliższych latach mojego życia. I jestem świadoma tego, że w dużej mierze zawaliłam żyjąc marzeniami. nie zmienię tego już.
za jakieś 25 dni nie będzie mnie tutaj, będę siedzieć na pokładzie żaglówki i nucić 'do Calais'.
będzie krótko, ale pięknie.
wciąż się trochę boję.
szeptem na ucho powiem,że..
że ja
ja się tego wyrzekam.
powoli. zobaczymy, co będzie dalej.
naprawdę trudno jest przyznawać się do błędów.
komentarze [2]
drezdeńska laleczka. >> poniedziałek, 23 kwietnia 2007 11:42:55
*cap, cap*
próbuję stukać palcami o blat. za krótkie paznokcie. czerwone.
zmierzwione, mokre włosy opadają na oczy.
zapomniałam iść do szkoły. naprawdę.
i nie dzieje się nic.
czekam na mój ukochany wiosenny szablon, a co za tym idzie na zmiany w tym tutaj. na zmiany w ogóle.
changes, changes please.
o rany, ale jestem głodna. dlaczego ja lubię być głodna? =="
idę zjeść.
mam nadzieję, że kiedyś nauczę się porządnie pisać.
komentarze [1]
pretty. >> wtorek, 20 lutego 2007 10:08:58
Jakby wyprzedzając samą siebie myślami, uwielbiam ten stan,kiedy nic nie zakłóca mojego spokoju. kiedy pogrążam się w delikatnej egzystencji nie myśląc o tym co przed,ani o tym,co teraz. trochę na przyszłość wizja biegania w wymarzonych czerwonych szpileczkach i krzątania się po tej przestronnej kuchni w stylu retro. spokój. i znowu Teardrop i znowu herbata. jedno uzależnienie zamienione na inne, zostawiam kawę w dni powszednie zamieniając na herbatę w dni wolne,bo herbata mnie uspokaja,wycisza i poprawia nastrój.
odrobinę cynamonu? chętnie.
mimo wszystko napiłabym się Dobrej Kawy. np Latte z Czeskiego Filmu albo z Maski. dobre Latte tam mają.
komentarze [1]
unfinished sympathy. >> wtorek, 23 stycznia 2007 18:23:09
Jakby w największej możliwej ciszy przysłuchując się piosenkom Massive Attack. Jeden płomyk świeczki zamiast standardowych trzech płomyków wystarcza. Niebo za oknem jakieś wybitnie jasne, całe możliwe światło odbija się od tej warstwy śniegu, która dopiero co pokryła chodniki,trawę i samochody.
w powietrzu można wyczuć oczekiwanie na coś niekonkretnego,niesprecyzowanego i tym samym nieznanego.
Teardrop delikatnie pogrywa,zupełnie niegłośno,niecicho, rzec można, że w sam raz. W powietrzu unosi się zapach owoców: brzoskwiniowego olejku i pomarańczowej herbaty.
dziś jest dwudziesty trzeci styczeń. dziś nie myślimy o tym, co było.
komentarze [0]
a quai. >> piątek, 12 stycznia 2007 22:24:43
Jest bardziej pusto niż wczoraj i pewnie mniej pusto niż jutro. a miałam jutro robić zdjęcia i chyba nic z tego nie wyjdzie. myślę nad powrotem do najbardziej szaro-smutnego szablonu z Tribute to Nijinsky, ale idzie wiosna i to by nie było zdrowe. Może limonek? tak, chciałabym limonek i tańczyć na słońcu. Staram sie nie mysleć o tym, co było i o tym,co chciałabym,żeby było więc pozostaje mi myślenie o tym co jest, ale nie umiem sprecyzować przedziału teraźniejszości w którym się znajduję. Jest teraz, o dwudziestej drugiej trzynaście, dnia dwunastego stycznia roku dwa tysiące siódmego, czy jest teraz, ogólnie, w życiu w miesiącu, w wydarzeniach. Tak źle, tak lepiej. ale nie wiem, nie umiem.
"samotno?" przeraźliwie.
chyba nie potrafie się już do niego przytulać tak, jak robiłam to kiedyś. mam wrażenie, że to tylko dla mnie.
Tiersen słucha uważnie co mam mu do powiedzenia rano i wieczorem. za to ja słucham jego muzyki, więc jesteśmy kwita. to pewnie własnie dlatego jest na pierwszym miejscu na moim last.fm .
nienawidzę Katowic.
komentarze [3]